|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
![]() Po jedenaste: nie opuszczaj - Co możemy zyskać wagarując? Bardzo dużo… problemów – mówi Agata Zielińska, nauczycielka z Wałbrzycha. Powrót do szkoły po dwóch miesiącach słodkiego lenistwa bywa trudny. Niektórzy uczniowie przedłużają więc sobie wakacje wagarując. Tymczasem to najprostsza droga do tego, aby napytać sobie poważnych problemów. Bo opuszczanie lekcji na każdego ucznia ściągnie uwagę nauczycieli.- Jest wiele powodów, dla których wagary to nie najlepszy pomysł – mówi portalowi Elitarny Klub Ucznia Agata Zielińska, nauczycielka języka angielskiego z Wałbrzycha. – Uczeń, który wagaruje, robi sobie zaległości. Zaczyna się niewinnie, zazwyczaj jeden dzień na tak zwane „nadrobienie zaległości w zaciszu domowym”, ale bardzo często przeradza się to w kilka dni, bo uczeń zaczyna się bać, że dostanie ocenę niedostateczną, jak tylko pojawi się w szkole. Przy obecnym programie nauczania to solidna partia materiału do nadrobienia. Nauczyciel musi wykonywać swoją pracę i zazwyczaj gdy widzi ucznia ponownie na zajęciach, stara się dać mu czas na nadrobienie zaległości. Ale uwaga, warunkiem jest tutaj usprawiedliwienie nieobecności. W przeciwnym razie nauczyciel nie będzie wyrozumiały. Agata Zielińska przyznaje, że tych, którzy bez uzasadnienia nie pojawiają się na lekcjach, czeka odpytywanie lub niezapowiedziana kartkówka. I dwója w dzienniku murowana, bo uczniowie najczęściej nie są przygotowani na takie powitanie. - W dzisiejszych czasach uczniowie nie są nauczeni, że w sytuacji, kiedy jest się nieobecnym w szkole, należałoby odpisać lekcje od kolegi lub nadrobić materiał we własnym zakresie. Dla nauczyciela odpowiedź typu „nie wiem, bo mnie nie było” jest równoznaczna z oceną niedostateczną. Oczywiście szkoła oferuje zajęcia wyrównawcze, ale zazwyczaj są one po lekcjach, a uczniowie niechętnie zostają w szkole dłużej, niż muszą, więc tym bardziej strach przed powrotem do szkoły pogłębia się – ostrzega nauczycielka. Nawet jeśli jest się nieprzygotowanym do lekcji, bardziej opłaca się iść do szkoły niż wagarować. – Jeśli uczeń chodzi do szkoły i czasem czegoś nie umie, zawsze jest możliwość, że nauczyciel go nie zapyta, bo w klasie jest jeszcze około trzydziestu innych uczniów lub pozwoli odpowiadać czy też pisać w innym terminie – podpowiada Agata Zielińska. Inną kwestią jest bezpieczeństwo. W szkole nad uczniami czuwają nauczyciele. Poza nią młodzi ludzie często zdani są jedynie na siebie. – W razie wypadku proszę sobie pomyśleć, co czują rodzice, którzy byli przekonani, że ich dziecko było bezpieczne w szkole… – mówi anglistka. Właśnie z tego powodu przeciwko wagarom opowiadają się także policjanci. Co jakiś czas organizują oni akcje wymierzone przeciwko wagarowiczom. Przykładem może być program prewencyjny „Stop wagarom – wybieram szkołę”, w ramach którego funkcjonariusze dolnośląskiej policji legitymowali młodych ludzi, przebywających poza szkołą w godzinach lekcyjnych. Tych, którzy nie potrafili wyjaśnić, dlaczego nie są na zajęciach, czekał nieprzyjemny powrót do szkoły w towarzystwie mundurowych i rozmowa z dyrektorem i rodzicami. A w szkole może być naprawdę sympatycznie. Agata Zielińska mówi: – Warto chodzić do szkoły, bo nie tylko można się czegoś nauczyć, ale również spotkać znajomych i przyjaciół. hr
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||