Dzikie wysypiska śmieci – tak nazywa się tereny, na które w sposób nielegalny trafiają odpady. Najczęściej są to miejsca ustronne, oddalone od siedzib ludzkich. Nie mając skrupułów osoby fizyczne, ale także firmy usługowe, pozbywają się śmieci, wywożąc je w miejsca, w których nie powinny się znaleźć. „Oszczędzają” w ten sposób pieniądze, których nie muszą płacić za legalny wywóz odpadów. Niestety działają niekorzystnie na środowisko. - W odróżnieniu od uporządkowanych składowisk odpadów, dzikie wysypiska nie są oddzielone od podłoża warstwą geomembrany i nie posiadają uszczelnienia hydroizolacyjnego, ani strefy ochronnej. Skutkiem tego jest przedostawanie się do gleby substancji toksycznych wraz z wodami opadowymi. Zanieczyszcza to więc glebę oraz płytko położone wody gruntowe – mówi portalowi EKU.edu.pl, Joanna Stiller z Fundacji Nasza Ziemia www.naszaziemia.pl. - Poza tym dzikie wysypiska nie mają systemu odprowadzania metanu, który 20 razy bardziej przyczynia się do powiększenia efektu cieplarnianego niż dwutlenek węgla, może też powodować samozapłony – dodaje.
Zastanów się…
Osoby, które myślą, że gdy zawiozą śmieci do lasu, czy w inne miejsce pozbędą się problemu. Są w błędzie! Nie mają świadomości, że w odpadach, które wywożą, tworzą się chorobotwórcze bakterie i grzyby. Zwiększa się także występowanie much, komarów i szczurów przenoszących choroby. Nie mówiąc o tym, że są źródłem nieprzyjemnego zapachu i psują krajobraz. Ponadto „dzikie wysypiska” np. w lasach powodują uszkodzenia nóg zwierząt tam występujących, a także zatrucia pokarmowe. W Polsce co roku nielegalnie wyrzuca się ok. 800 tysięcy m³ śmieci. Ilość ta połączona w jedną „górę” to miałaby wielkość warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki. Usuwanie dzikich wysypisk kosztuje Lasy Państwowe 10 mln zł rocznie. Kolejne tyle wydawane jest na akcje informacyjne.
Co Ci grozi?
Kary za nielegalne pozbywanie się śmieci wynoszą na ogół 20-500 zł, ale mogą dojść do 5 tys., a powinny być dużo wyższe. Chodzi przecież o zdrowie i życie ludzi i zwierząt, a także samej planety. Czy nie byłoby wspaniale wyjść na spacer do czystego lasu? Dla wielu osób nie ma to znaczenia, a do tego czują się bezkarne. - Istnieje istotny problem w egzekwowaniu zakazu tworzenia dzikich wysypisk. Żeby sprawę skierować do sądu potrzebny jest świadek, który widział osobę wyrzucającą śmieci. Często jednak trudno znaleźć taką osobę – ludzie nie chcą się narażać, twierdzą, że to nie ich problem pomimo, że rażą ich dzikie wysypiska albo kojarzy im się to z donosicielstwem – mówi Joanna.
Jak z tym walczyć?
- Przede wszystkim należy ludzi edukować na temat szkodliwości takiego postępowania, poczynając już od najmłodszych klas szkoły. Można też, oczywiście, zastosować bardziej „drastyczne” metody – kontrolować właścicieli nieruchomości pod względem posiadania umowy na odbiór odpadów i ilość tych odpadów, zwiększyć sprawność ścigania sprawców wykroczeń, czy wprowadzić tzw. podatek śmieciowy – radzi nasz ekspert.
Monika Barańska