A miało być tak pięknie…
„Jestem bardzo szczęśliwy, że w sezonie 2010 dołączę do Renault. Czuje specjalne więzi z tym zespołem, bo w sezonie 2005 zdobyłem mistrzostwo Word Series by Renault. To dało mi szansę testu z zespołem w Barcelonie, co doprowadziło do mojego debiutu w Formule 1. Dzielę z Renault silną mentalność zwycięzcy i dobrze się czuję z ich przyjaznym i otwartym podejściem. Odczuwam ogromną motywację i optymizm, że razem możemy znaleźć się na czele przyszłorocznej stawki i, mam nadzieję, powalczyć o mistrzostwo świata” – tak skomentował swoje dołączenie do zespołu Renault na swojej oficjalnej stronie Robert Kubica, polski zawodnik Formuły 1.
Kolejne zmiany?
Tymczasem portal Onet.pl donosi, że wcale nie jest pewne, czy Robert wystąpi z zespołem Renault w sezonie 2010. Nie jest nawet pewne, czy sam zespół wystartuje w wyścigach Formuły 1. Decyzja o tym, jaki ma być udział spółki w zawodach, jeszcze nie zapadła. Jest więc szansa, że Polak będzie jednak mógł wystąpić jako jej reprezentant. Z drugiej strony jednak Renault zastanawia się, czy nie ograniczyć swoich związków z Formułą 1 do dostarczania zawodnikom swoich silników lub czy w ogóle zrezygnować z jakiekolwiek współpracy. Dla Roberta którakolwiek z tych decyzji oznaczałaby po raz kolejny poszukiwania zespołu. Nieoficjalnie mówi się, że przedstawiciele najszybszego Polaka już rozmawiają z przedstawicielami McLarena, ale jego przyszłość wciąż stoi pod znakiem zapytania.
To nie ma znaczenia
- Renault to dobry zespół – mówi portalowi Elitarny Klub Ucznia Tomasz Szel, zawodnik startujący w rajdach samochodowych i pasjonat motoryzacji. – W ostatnich latach nie szło im wprawdzie za dobrze, ale w przeszłości pokazali, ze umieją wygrywać, zdobyli nawet kilkukrotnie mistrzostwo świata. Mają doświadczenie i wiedzą, jak wygrywać.
Czy niepewność co do teamu, w jakim wystąpi, może negatywnie wpłynąć na wyniki Roberta? – Teraz, między końcówką jednego sezonu a początkiem następnego, nie ma to większego znaczenia – ocenia Tomasz Szel. – Gorzej byłoby, gdyby to się działo w środku sezonu.
Trzymamy więc kciuki za Roberta, aby szybko znalazł najlepszy dla siebie team i trenował z pełnym komfortem psychicznym. I, oczywiście, życzymy mu takich sukcesów, jakimi mógł się pochwalić w poprzednich sezonach. A trochę ich było. Przypomnijmy, że Robert rozpoczął swoją karierę w latach 90. ubiegłego wieku. Startował wówczas w Mistrzostwach Polski w Kartingu i sześciokrotnie zdobył tytuł mistrzowski. Podobne sukcesy w tej samej kategorii świecił we Włoszech, gdzie w 1998 roku zdobył tytuł mistrza Europy.
Rok później Robert popisywał się na torach Niemiec i Włoch, dołączając do swojej kolekcji kolejne tytuły – w tym między innymi Międzynarodowego Mistrza Włoch, Międzynarodowego Mistrza Niemiec. Zwyciężył wówczas w takich zawodach, jak Margutti Trophy, Monaco Kart Cup czy Elf Masters. W mistrzostwach Europy zajął natomiast wysokie, piąte miejsce. W 2000 roku było jeszcze lepiej – Robert był czwarty zarówno w Mistrzostwach Europy, jak i w Mistrzostwach Świata. Oby tak dalej!
hr