|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
![]() Fruń w marzenia Kto nie chciał być pilotem? Jeśli i Ty marzysz o podniebnych przygodach, możesz zrealizować swoje pragnienia! Wystarczy upór, chęć nauki i determinacja. Specjalnie dla Elitarnego Klubu Ucznia o tym trudnym zawodzie opowiadają sami piloci.&a Porucznik pilot Bartłomiej Harkot z 56 Combat Helicopters Regiment zapytany o to, jakie predyspozycje powinien mieć pilot, wymienia: zdrowie, silną wolę i umiejętność radzenia sobie ze stresem w szczególnych sytuacjach, nie tylko podczas lotu. - Zdrowie, wiedza i kondycja fizyczna i to klucz do sukcesu, a i jeszcze trzeba czuć powołanie, bo latanie to pasja i spełnianie marzeń – mówi Andrzej Ferenc, pilot Ministerstwa Obrony Narodowej. - Kolejną bardzo istotną sprawą jest szczęście – zwraca uwagę Tadeusz Wiącek, pilot z Piaseczna. - Prawie każdy lotnik miał co najmniej jeden taki epizod w karierze, który udało mu się przeżyć dzięki szczęściu. Ważna jest umiejętność szybkiego przystosowywania się do nowych sytuacji, spostrzegawczość, podzielność uwagi, umiejętność przewidywania. Oczywiście zdrowie jest kluczowym elementem układanki. - Zdrowie to podstawa, bez niego niestety pilotem być nie można – mówi Norbert Bichta, pilot śmigłowca z Gdańska również zatrudniony w MON-ie. - Aby angażować się w lotnictwo, trzeba poddać się specjalnym badaniom przed lotniczą komisją lekarską. Jest w Polsce kilka ośrodków, w których można takie badania robić. Każdy pilot powinien posiadać zespół cech osobowych, których żadne badania nie wykażą, a które pozwalają później spełniać się w roli pilota. Nie zgadza się z tym Maciej Smólski. - Wbrew obiegowym opiniom żelazne zdrowie (przynajmniej w lataniu cywilnym) nie jest wymagane i dopóki nie ma się schorzeń mogących negatywnie wpływać na bezpieczeństwo lotu, to nie ma problemu – mówi Maciej Smólski, pilot, kapitan z Jet Airways India Ltd. Norbert Bichta zwraca uwagę na jeszcze jedną sprawę. - O pilotach mówi się, że są to romantycy z wykształceniem technicznym. Aby zostać pilotem trzeba poświęcić wiele czasu po prostu na naukę. A jest się czego uczyć – zapewnia pilot śmigłowca. - Co więcej, w czasie wykonywania zawodu pilota niezbędne jest ciągłe podnoszenie swoich kwalifikacji, aby być pewnym, że to co się robi, jest prawidłowe z punktu widzenia rzemiosła lotniczego oczywiście oraz bezpieczne. Ważny jest język angielski. Trzeba uczyć się go i to intensywnie od początku. Lotnictwo podlega standaryzacji w różnych aspektach. Jednym z nich jest sposób komunikacji. - Brak znajomości angielskiego uniemożliwia pracę w tym zawodzie – potwierdza Marek Smólski. - Dobrze też się uczyć matematyki i fizyki, ułatwia to zrozumienie zjawisk rządzących samolotem w powietrzu, chociaż znam wielu świetnych pilotów-humanistów. Potrzebne jest też samozaparcie. - Zdobycie uprawnień trwa kilka lat, wymaga poświęcenia, czasu i nakładów finansowych (przy czym zwykle im mniej się ma pieniędzy, tym trzeba więcej czasu i zaparcia) – mówi Maciej Smólski, pilot z Warszawy. Marcin Zajdel, pilot z Gdyni podkreśla, że niezwykle istotny jest upór w dążeniu do celu.- Czasem wręcz ośli upór, potrzebny w pokonywaniu głupot biurokratycznych, oporu materii, braku pieniędzy na szkolenie, czasem zwykłego pecha, czy własnej niewiary w sukces – mówi gdyński pilot. I jeszcze najważniejsze - Lotnictwo trzeba kochać! – podkreśla Norbert Bichta. - Nie ma nic lepszego niż połączyć pasję z pracą. - Ktoś, kogo „kręcą” samoloty i latanie bardzo szybko się uczy, a zdobywanie wiedzy lotniczej i kolejnych umiejętności idzie niejako samo z siebie i jest przyjemnością – potwierdza Maciej Smólski, kapitan z Jet Airways India Ltd. Dlaczego nasi rozmówcy zostali pilotami? - Bo latanie to wolność, wyzwanie i wspaniała zabawa – tłumaczy Marek Smólski. - Zawsze marzyłem o lataniu na czymkolwiek się da i ile się da. Dzięki temu zawodowi mam go pod dostatkiem, czasami aż za dużo (śmiech – przyp. redakcji). - W moim przypadku było tak: bardzo podobał mi się mundur, a jedynym możliwym najwcześniejszym sposobem na założenie go było znalezienie się w poczcie uczniów Ogólnokształcącego Liceum Lotniczego w Dęblinie – opowiada porucznik Bartłomiej Harkot. - Później jednak, gdy miałem okazję po raz pierwszy skoczyć ze spadochronem, polecieć szybowcem i w rezultacie samolotem, obudziło się coś, co nazywamy pasją. - Zostałem pilotem, bo swoje marzenia trzeba spełniać – wyjaśnia Marcin Zajdel, pilot samolotu L410 z Gdyni, do kutego obowiązków należą loty patrolowe nad Bałtykiem. - O lataniu samolotami marzyłem od dawna. Na początku były komputerowe symulatory lotu, potem szybowce, na koniec (gdy już było mnie na to stać) szkolenia na samolotach. - W zasadzie zawsze myślałem o zawodzie pilota – przyznaje Tadeusz Wiącek, pilot w PLL LOT SA. - Już jako kilkuletni chłopiec miałem wewnętrzne przekonanie, że zawód pilota jest dla mnie odpowiedni. W dużej części zainteresowania lotnicze odziedziczyłem po ojcu, który jeszcze przed wojną miał styczność z lotnictwem wojskowym. Po wojnie przez pewien czas pracował w lotnictwie, ale nie jako pilot. Mama w młodości też miała epizod lotniczy związany ze swoim szkoleniem szybowcowym. Do zawodu pilota dojrzałem dość późno, ale w sumie jest to spełnienie moich dziecięcych marzeń. Nie zawsze różowo - Lotnictwo jest niezwykle podatne na warunki ekonomiczne – zauważa Marcin Zajdel. - Jak tylko zrobi się gorzej na rynku (kryzys, recesja), to od razu linie lotnicze zwalniają pilotów. Jednego dnia można latać wożąc pasażerów i zarabiać nie najgorsze pieniądze, a już następnego być bezrobotnym bez szans na pracę w zawodzie przez kolejny rok. Latanie zawodowe to nieustanne podróże. - Czasem jest szansa popracować weekendowo 500 km od domu i trzeba dojeżdżać. W efekcie wielu pilotów spędza więcej czasu w samochodzie niż w samolocie – mówi Marcin Zajdel. KO
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||